Polish President Palace in Warsaw, Poland

Duda, podyć do płota

Co rano stoję przy płocie zimowego pałacu Andrzeja Dudy. Sterczę tam wraz z dziesiątka-mi innych osób, a z dziesiątkami tysięcy ludzi rocznie. Zmuszają mnie do tego światła umieszczone w miejscu, gdzie kończy się ażurowe żelazne ogrodzenie, czyli za plecami za-wstydzonego Piłsudskiego na monumencie. Światło lubi być czerwone. Na całym świecie ruch jest szybko przeganiany sprzed siedzib prezydentów i królów w tro-sce o ich bezpieczeństwo. „Wyborcza” podała, że willi Kaczyńskiego na warszawskim Żo-liborzu stale broni policja zmotoryzowana i piesza, chociaż prezes obok państwowej ma też partyjną ochronę za ponad milion rocznie. Bronią prezesa przed zbliżaniem się do niego Polaków. Dlaczego z Kaczyńskim jest tak, a z Dudą siak? Nadrzędność prezesa nad prezy-dentem nie wyjaśnia zatrzymywania ludzi przy tym ostatnim, a przeganiania z pobliża pierwszego. Wygląda to na prowokowanie przez władze próby zamachu na Dudę. Zwariowałem? Gdy-by prezydentowi przed wyborami coś się stało, Kidawę-Błońską już można uznać za prezy-dentkę, więc PiS za formację bez zębów i protezy. Tak myślący nie rozumieją różnicy po-między próbą zamachu, a zamachem eliminującym kandydata. Próba gwarantuje Dudzie wybór, a udany zamach niewybór. W realu Dudzie nic fizycznie nie grozi. Trzeba wiedzieć, że Belweder, mniejszy z warszaw-skich pałaców prezydenta, ma przód od tyłu. Duda mieszka i pracuje nie od ulicy, ale od strony parku, gdzie nikt nie jeździ ani nawet nie chodzi. Bomba zlikwidować mogłaby tyl-ko jego podjeżdżającego przez dziedziniec ważnego gościa. Nieważni wjeżdżają bowiem z boku. Zamach byłby więc korzystny dla PiS, rodząc falę współczucia gwarantującą Dudzie ponowny wybór. To jednak niczego nie tłumaczy, gdyż czerwone światło nie nastało przy Belwederze teraz. Świeciło tam zawsze, ktokolwiek był prezydentem. Wypada więc przy-jąć, że jest ono sygnałem zbaranienia Biura Ochrony Rządu teraz nazwanego Biurem Ochrony Państwa, a to dla podkreślenia, że pod pojęciem państwa rozumie się wyłącznie ścisłą elitę teraźniejszych władz. Bo też Senat i SN nie należą do państwa, to organy anty-państwowe. Zmuszanie ludzi do wystawania przed tylnym przodem pałacu może mieć też cele propa-gandowe. Wynikać z chęci zmuszania wystających pod światłami do myślenia o wzniosło-ści prezydentury, o której zaświadcza pompatyczna kolumnada pałacu ozdabiająca jego dupy stronę. Bardziej monumentalna niż sam Duda tańczący disco polo z obywatelkami przebranymi w ludowe kostiumy. Od razu lepiej ludność myśli o prezydencie, kiedy go nie widzi. Niektórzy z zatrzymanych zyskują rozkoszne wrażenie, że jadą w kondukcie pogrzebowym kojarzonym z lokatorem pałacu. Ja zaś sądzę, że przymus wystawania przed Belwederem ma na celu wskazanie na hierarchię ważności w ekipie PiS. Siedziba premiera mieści się tuż za światłami, jeśli popatrzeć na nią od strony Belwederu. Dzięki temu wystawszy się koło Dudy, auta szybko przejeżdżają koło okien Morawieckiego. Andrzej Duda jest zaś łatwiej wymienialny niż premier chociaż nie teraz przed wyborami. Biorąc ten zamysł pod uwagę lepiej jednak sądzić, że czerwone światło jest po prostu dzieckiem bezmyślności struktur rządowych. Ta interpretacja zjawisk zawsze się sprawdza. Ruch uliczny wszędzie zamraża się kolorem czerwonym być może z przemyślanego powodu. Kolor czerwony znienawidzony jest przez środowisko PiS. Stopująca czerwień świateł oddziałuje więc na pod-świadomość ludności, wskazując, że jest to barwa hamująca jazdę do przodu, mrożąca postęp i słuszne dążenia prawicy. Ufam otóż, że stałe zatrzymywanie przed pałacem dziesiątków samochodów stojących z włączonymi silnikami zasmradza pałac także od strony parku. Kiedy więc Duda otwiera okno doznaje nie mniejszego szwanku niż od ewentualnej bomby wybuchającej mu na ty-łach. Być może społeczeństwo zachęca go tym sposobem do przyjęcia proklimatycznej po-stawy, skoro inne zachęty nie działają. Ponieważ światła instaluje prezydent Warszawy, Trzaskowski z PO, tej interpretacji powodu nie przesuwania ich spod Belwederu trzymam się najchętniej. W Platformie nie ma gwałtowników. Duda truty jest spalinami stopniowo. I tak mu dopomóż Bóg.

Add a Comment