Nasza ludność od dzieciństwa do usranej śmierci najczę-ściej ogląda pornografię. Przy masturbacji obu płciom za-stępuje ona wyobraźnię. Z tego powodu dorośli, którzy ją mają, np. malarze i reżyserzy, rzadziej niż dzieci korzy-stają z porno. Także twórcy filmów „dla dorosłych” nie ma-ją wyobraźni.
Przeciętny scenariusz wygląda tak:
Ona i on rozmawiają zapewne o seksie, ale nie wiadomo o czym, gdyż nikt dialogów nie słucha, dopóty twórcy nie zredukują ich do ech, ach, tak, tak, tak. Gdy dochodzi do penetracji artystki w gębę, dupę lub pochwę, akcja staje się monotonna. Równie ciekawe byłoby gapienie się na tłoki pracujące w maszynowni okrętu. One także chodzą w górę i w dół – identycznie jak prącia. Przemysł okrętowy skopiował bowiem kopulację o miliony lat wcześniejszą od maszyn. Na koniec artyści nie ubierają się, jak to bywa w życiu. Wkładanie odzieży nikogo nie podnieca. Widzowie zaś mogli-by zauważyć, że pornoartystki i ich samcy poubierani stają się ładniejsi, mimo że ich kostiumami są łachy tanie, wy-myślnie tandetne.
Gejowska penetracja międzypośladkowa jest równie nudna, tyle że tłoki trzeba nawilżać. W maszynach olejem, przy kopulacji wazeliną, spermą lub śliną. Uważam, że plucie na wargi sromowe urąga godności kobiet, szczególnie wzmożonej u Polek.
Zgroza ogarnia mnie na widok damskiej masturbacji. Artyst-ki filmowe mają wydłużone pazury. Człowiek lęka się, że samica zaraz porozcina nimi wejście do pochwy i tryśnie krew. Pornosamice lubią też wkładać do seksu szpilki. Mogą więc zrobić nimi głębokie otwory w ciele jebaki; zagrażają zdrowiu lub życiu samca nie mniej niż kraksa, odpukać, sa-mochodowa.
Z wszystkich tych powodów, drogie dzieci, jestem przeciw ruchomym obrazkom porno. Wyodrębnianie tego gatunku filmów wydaje mi się anachronizmem. Nie znaczy to bynajmniej, że jestem przeciwnikiem seksu ze wszystkimi szczegółami poka-zywanego na ekranach. Wtopiony on jednak być powinien w normalną akcję kinową, w wartościową fabułę. Na przykład…
Trwa okupacja niemiecka. Żołnierz wyklęty, oficer Narodo-wych Sił Zbrojnych, napotyka w lesie Żydóweczkę ukrywającą się w ziemiance. Kusi go, co naturalne, żeby ją zastrzelić lub wydać Niemcom. Powstrzymuje się jednak, czyli ratuje jej życie przed samym sobą. Przewiduje bowiem, że po woj-nie denuncjacja lub zabójstwo obciążyłoby jego formację w oczach Amerykanów. Świta mu także, że po wojnie może po-wstać wpływowe państwo Izrael, zabijanie Żydów przez Pola-ków może więc tych pierwszych skłonić do emigracji na Bli-ski Wschód, co wzmocni parszywe ich państwo. Wszystko to wyraża wyklęty w monologu z rozdartą sosną za plecami.
Polski bohater narodowy postanawia więc zerżnąć Żydóweczkę i zachęcić do tego żołnierzy współwyklętych. Ją pozbawi więc tym balastu dziewictwa, a sam będzie miał przyjemność niewiele mniejszą od zabijania. Tłumaczy to wszystko w dialogu z dziewczyną, choć ta ogranicza swoje filmowe kwe-stie do typowego dla swojej rasy krzyku: aj, waj.
Oficer zdziera więc z suki ubranie, całuje ją w wargi ustne i sromowe, zaś jego oddział formuje kolejkę następnych uszczęśliwiaczy samiczki obcoplemiennej.
Mamy więc całe porno, które lubimy, w kilku rozmaitych wy-daniach i z wszelkimi szczegółami. Zarazem ciekawi nas jednak, jak się film skończy. Happy end następuje po la-tach w Izraelu. Narodowiec sadzi drzewko w Yad Vashem koło Jerozolimy jako sprawiedliwy wśród narodów świata. Przema-wia premier Netanjahu, cytując żydowską sentencję: Kto ra-tuje jedno życie, zbawia całą ludzkość. Bohater zaś śpie-wa, że jeszcze Polska nie zginęła, póki my, czyli nacjona-liści, żyjemy. Na koniec najazd kamery i zbliżenie na bia-ło-czerwoną plakietkę w klapie marynarki wyklęciucha.
Oczywiście seks z detalami pasuje do każdego filmu i do wszystkich gatunków: kreskówki, romansu, kryminału, kome-dii, historycznego kostiumowca czy SF. Do science fiction najbardziej.



Ale oto oko bohatera tej opwieści zatrzymuje się na starszym panu zpoglądającym na niego zbaraniałym wzrokiem! Tatku! Zawołał starszy ale i młodszy pan, kopia naszego bohatera! Może bym Ci przynajmniej mógł dać w pysk?