Ruscy nałogowo zabijają przywódców niepodległej Polski. To oczywista oczywistość i główne hobby brudnych kacapów. Nikt nie poczuje się zaskoczony, gdy IPN lada dzień ogłosi, że to sowieci zabili pierwszego prezydenta Najjaśniejszej Niepodległej Gabriela Narutowicza. Sam Dzierżyński wręczył nagana swemu agentowi nazwiskiem Genij Niewiadomskoj. „Idi i ubij etu sobaku” – zmotywował malarza każąc killerowi udawać katolika i polskiego narodowca.
Kiedy Lech Kaczyński najechał osetyńską wieś Achmadżi, żołnierze z posterunku strzelali w górę bynajmniej nie na wiwat. Myśleli, że prezydent Rzeczpospolitej jest wyższy, celowali więc w przypuszczalną głowę. Dowodem, że ogień otworzyli Rosjanie jest to, że przekrzykując palbę wołali „Job twoju mat” w najczystszym języku Puszkina. Forma zdradza narodowość strzelców, treść dowodzi, że wiedzieli, kogo próbują rozstrzelać.
IPN wyjął z grobu szkielet Władysława Sikorskiego, wcześniejszego wodza Polaków. Celem było potwierdzenie, że zabili go sowieci i dla niepoznaki strącili do Morza Śródziemnego. Tygodnik „Wprost” – echo IPN – tydzień po tygodniu drukował wyniki własnego dziennikarskiego śledztwa w tej sprawie. Wbrew oczekiwaniom IPN nie znalazł w czaszce generała kuli z napisem: „NKWD, KGB itd.”. Widocznie agenci Moskwy wcześniej ją wydobyli dla zatarcia śladów.
Związek Radziecki zamordował gen. Sikorskiego, gdyż świetnie wiedział, że póki żyw, nie pozwoli mu zagarnąć Polski. Wyjmie szablę i przepędzi sowietów ze Lwowa i Wilna, a później z Warszawy, Szczecina i Berlina. Tymczasem po trupie wodza Ruscy wzięli nas jak płotki do saka. Jeśli więc w czaszce Sikorskiego nie ma dziury, to tylko dlatego, że postkomuniści ją zalepić.
„Rzeczpospolita” podaje, że być może w Gibraltarze zamachowcy wskoczyli do samolotu Sikorskiego tuż przed startem, wszystkich w nim zastrzelili i wyskoczyli, jak się wzbijał w powietrze. „Nasz Dziennik” twierdzi, że oprawcy byli z radzieckiego kontrwywiadu wojskowego SMERSZ przebrani w polskie mundury. Kierował nimi Anglik Philby – agent NKWD. Są i inne szczegóły: mordercy przylecieli samolotem ambasadora ZSRR w Londynie Iwana Majskiego, który chciał się zrehabilitować za podpisanie z Sikorskim w 1941 r. paktu o współpracy. Rzecz jest pewna, jak gdyby Rydzyk przy tym był.
Według innej wersji sowieci udusili Sikorskiego w Gibraltarze, a do samolotu wsiadł nierozpoznany przez córkę i adiutantów generała sobowtór – kamikadze. Ponieważ jednak brakuje dymiącego pistoletu lub stryczka z generalskim naskórkiem, IPN będzie przez nadchodzące lata szukał dowodów winy bolszewików. Należy mieć nadzieję, że Instytut Pamięci Narodowej bez reszty poświęci się temu śledztwu i poniecha przez to prześladowania osób żyjących. Naprawdę groteskowy kraj idiotów. Szczęściem świat nie zwraca na nas uwagi.
Co się tyczy Kaczyńskiego, to trudno przewidzieć, co też teraz on wykona powodowany antyrosyjską wścieklizną. Gotów jest chyba wynająć killera, żeby go zastrzelił, jeśli wywołałoby to polityczny konflikt Zachodu z Rosją.
Lech Kaczyński nie jest jednak arcyksięciem Ferdynandem, więc żywy czy umarły wojny szczęściem nie wywoła. Nie potrafił sprowokować nawet potyczki w osetyńskim powiecie.



Add a Comment