Nie nazwałbym Putina królem kłamstw historycznych. Sądzę, że pierwszeństwo w zakła-maniu należy się Winstonowi Churchillowi. W marcu 1946 r. były premier wygłosił mowę w Fulton, która wstrząsnęła światem. Rozpaczał, że żelazna kurtyna przedzieliła Europę. Hucpa fultońska była bezgraniczna. Zapomniał, że zaledwie półtora roku wcześniej sam ją zaciągał. W październiku 1944 r. pojechał do Moskwy odwiedzić Stalina i osobiście na ma-pie nanosił, gdzie po wojnie dominować mają wpływy ZSRR, a gdzie Zachodu. Po czym obaj przywódcy podpisali się pod ustanowionym podziałem kontynentu. W efekcie brytyj-skie siły zbrojne mogły legalnie rozprawić się w Grecji z lewicową partyzantką ELAS. Jej członków zabijano, więziono, a później tysiącami, bo wraz z rodzinami wyganiano do Pol-ski.
Hitlerowski obóz koncentracyjny i zagłady Oświęcim, gdzie zginęło 1,3 miliona ludzi, w tym ponad milion Żydów, 75 lat temu 27 stycznia wyzwolili przodkowie Putina. Mimo to polski Duda nie zaprosił na obchody rosyjskiego kolegi, gdyż on zakłamuje historię. Jak gdyby prezydent Polski nie czynił tego dzień w dzień. Np. przecząc, że II Rzeczpospolita wzięła udział w likwidacji Czech, co Putin przypomniał.
Głowa naszego państewka nie pojedzie nawet na podobne obchody do Jerozolimy, żeby nie zetknąć się z zapowiedzianym tam Putinem. Chociaż Izrael to Sancho Pansa USA, naszego jedynego przyjaciela. Chyba polskie władze zaprzestaną spotykania się z jakimikolwiek zagranicznymi politykami, gdyż niekłamiących nie ma na świecie. Toteż prezydent Duda nie weźmie też udziału w obradach na temat Holokaustu, których Polska jest gospodarzem. Wybiera się w Alpy szwajcarskie do Davos na Forum Ekonomiczne, czyli na narty.
Do Oświęcimia zjadą się liczne głowy państw, wśród nich nadreprezentacja nudzących się królów. Zamiast Putina przybędzie np. król Hiszpanii, chociaż jego przodkowie Burboni nikogo w Polsce nie wyzwolili nawet z okowów małżeńskich, jak to uczynił ich wróg Na-poleon z żoną pana Walewskiego
Szykowany jest w Auschwitz atak prezydenta Polski na Rosję, czyli wyzwoliciela obozu. Będzie silniejszy niż krytyka sprawców ludobójstwa. W ten sposób kłamstwa Putina na temat genezy II wojny mają w intencji władz Polski wyrosnąć na większą zbrodnię niż mordowanie milionów ludzi.
Warszawski reżim rozpiera radość z tego powodu, że ambasadorzy USA, Niemiec, Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Francji w imieniu swoich krajów potępili rozwód Putina z prawdą historyczną. Urzędowa War-szawa nie dostrzegła, że oświadczenia na ten temat wydali ambasado-rzy w Warszawie, a nie w Moskwie, której one dotyczą. Oznacza to, że chcą być kurtuazyjni wobec Polaków w taki sposób, aby nie po-drażniło to Rosji.
Przyjęło się, żeby Polskę chwalić i zarazem dymać, co jest wzorowane na praktykach seksu-alnych.
Niegdyś Związek Radziecki pragnął, żeby Polska zarówno bała się go, jak i kochała. Trud-no to osiągnąć, bo dwa te uczucia wykluczają się raczej. Federacji Rosyjskiej wystarcza już tylko lęk Polski przed słowami Kremla mówionymi cyrylicą. O co więc ten krzyk? Kreml tylko pomaga PiS-owi w tworzeniu i umacnianiu antyrosyjskich nastrojów nad Wisłą.
Z drugiej strony gadanina Putina o historii Polski jest korzystna politycznie dla naszego kraju. Zapobiega możliwości przyszłego wzrostu rosyjskich wypływów w Polsce. To zaś wyraźny dowód na to, że Moskwa nam nie zagraża, nie ma wobec nas imperialnych pla-nów. Nie dostrzegając tego, warszawskie władze naiwnie wierzą w gwarancje Stanów Zjednoczonych i NATO, że w razie agresji pospieszą nam ze zbrojną pomocą. Nie wyciąga-ją nauk z dziejów Ukrainy. W 1994 r. Kijów zrzekł się broni jądrowej w zamian za gwaran-cje Rosji, USA i Wielkiej Brytanii dotyczące niepodległości Ukrainy w jej ówczesnych gra-nicach. Dziś o Krymie nawet się już nie mówi. Gdyby Ukraina nadal była potęgą jądrową, korzystałaby ze statusu nietykalności. Wkraczanie na jej terytorium byłoby zbyt niebez-pieczne dla Rosji i całej Europy, a nawet pośrednio dla świata. Władze Polski lubią wszyst-kie odmiany wiary – czy to w zbawienie, czy w militarne gwarancje, choć na każdej wierze można tylko się przejechać.
Kłamie Putin, że przed wrześniem 1939 r. Polska była sojusznikiem Hitlera, a rządzącą sa-nację cechował antysemityzm. Jednak kłamie też premier Morawiecki, twierdząc, że bez paktu Mołotow–Ribbentrop wojna by nie wybuchła. Są dokumenty na to, że III Rzesza szykowała najazd zbrojny na Polskę znacznie wcześniej niż podjęła rozmowy z Moskwą. Kłamał Morawiecki jak Churchill, twierdząc, że Stalin solo przedzielił Europę żelazną kur-tyną. Putin, łżąc, po prostu wykonuje swój zawód polityka. Proszę mi wierzyć, gdyż w omi-janiu prawdy jestem sprawdzonym fachowcem.



Add a Comment